października
05
Posted on 05-10-2008
Filed Under (film) by batwing on 05-10-2008

Okej - może i nie jest to przesadnie romantyczne, ale nie mogłem się powstrzymać…
Read the rest of this entry »

(0) Comments    Read More   
września
29
Posted on 29-09-2008
Filed Under (film) by batwing on 29-09-2008

Rankingu ciąg dalszy. Pragnę zaznaczyć, że nie jest on ułożony w kolejności, wskazującej moje preferencje “w ogóle”. Jedyne co ona wskazuje, to moje preferencje w momencie dodawania danego wpisu.

Read the rest of this entry »

(1) Comment    Read More   
września
19
Posted on 19-09-2008
Filed Under (film) by batwing on 19-09-2008

Niniejszym otwieram przegląd najpiękniejszych scen miłosnych. Ranking otwiera Chaim Topol jako Tewje Mleczarz.

Read the rest of this entry »

(0) Comments    Read More   
sierpnia
02
Posted on 02-08-2008
Filed Under (film) by batwing on 02-08-2008

Nie będzie dziś o powstaniu. Dziś będzie o kinie. Krótko. W ramach Letniego Festiwalu Sztuki mamy w Parku Staromiejskim pokazy filmów. Przegapiłem kilka dzieł Chaplina, przegapiłem (ukochany w dzieciństwie) “Pani minister tańczy”. Pamiętam, że lubiłem cykl “W starym kinie”, Pana Janickiego w zawsze tych samych okularach, melodię z czołówki, no i filmy… Każda z opowieści o Szczepciu i Tońciu sprawiała, żem się do telewizora przyklejał, podobnie np. “Antek policmajster” czy przygody Pana Anatola. Tytułów wielu z tych filmów nie pamiętam, ale pamiętam historie. Tak jak Siergiej Eisenstein kojarzy się nieodzownie z tytułem “Pancernik Potiomkin”, Dżiga Wiertow z “Człowiekiem z kamerą” (niezapomniana muzyka The Cinematic Orchestra - polecam!), jak Leni Riefenstahl z “Olimpiadą” i “Triumfem woli”, tak Fritz Lang to dla większości z nas tylko “Metropolis”. Z oryginalngo 3.5-godzinnego filmu ostało się około 120 minut. Niektórych scen chyba nigdy nie zapomnę (np. oczy z amoku), a aktorstwo Brigitte Helm ocierało się o ideał. Ja wiem, że to wszystko takie groteskowe i momentami niezdarne, ale szczęśliwie mieliśmy niezłych taperów którzy sprawiali, że klimat gęstniał jak ciasto na blasze :) Jedyne zastrzeżenie do muzyki dotyczy prób z “podkładem do podkładu” - nie mieliśmy fortepianów (w końcu to park) tylko syntezatory i ktoś (chyba Pan taper - była jeszcze Pani) przesadził z eksperymentowaniem - na początku żywa muzyka często wychodziła z rytmu a nawet metrum tego “podkładu”, a później - szczególnie w końcówce - wbijał się on na ćwierć taktu z zupełnie innego kontekstu. Obok muzyków widziałem saksofon altowy - momentami aż ręce świerzbiły żeby do nich dołączyć ;)

Jeśli oczekujesz jakiegoś spoilera, to się zawiedziesz - tu niczego takiego nie uświadczysz, ale w internecie tego masa, więc nie będzie trudno znaleźć. Film poleca, ale z dobrą muzyką - bez niej zbyt łatwo o znużenie na niemym filmie.

(0) Comments    Read More