Jakiś człowiek się zabił. Zdarza się - uważam, że jeśli człowiek chce popełnić samobójstwo, to jego sprawa. W niektórych sytuacjach uważam samobójstwo za całkiem dobre rozwiązanie (taki Erwin Rommel - człowiek szanowany tak przez swych podkomendnych jak i przez przeciwników z pola walki - został przez Hitlera oskarżony o uczestnictwo w spisku przeciwko niemu i dostał propozycję: albo zażyje cyjanek potasu, albo czeka go sąd wojskowy i wyrok śmierci, a jego rodzina może nie być pewna jutra. Zabił się sam i został pochowany z państwowymi honorami). Czasem jednak jest ono wynikiem głupoty. Jakiś debil postanowił zaprotestować skokiem z dachu przeciwko islamizacji, a szczegóły wyjaśnił na blogu. No to im pokazał!

Holbach zadaje pytania dotyczące Armii Wyzwolenia Kosowa / mafii kosowskiej. Ciekawe pytania.
Z kolei Robert Gwiazdowski pisze trochę o wywiadzie, ale trochę ciekawszy wydał mi się fragment o złodziejach fiskusie i Ministerstwie Finansów ministerstwie finansów. Dzisiaj krótko i bez obrazka. BO TAK!
Wątpliwości - ludzka rzecz. Teraz już wiem, że się myliłem.
Takie, w których dostaję telefon w sprawie pracy na którą czekam
“Najwyższy CZAS!” pisze o tym, że w okresie wakacji Świnoujście będzie miało własną walutę. Państwowy monopolista oczywiście nie wypuści jej z ręki, ale i tak eksperyment uważam za ciekawy (vide Liberty Dollar).
Canon opatentował technologię, polegającą na robieniu zdjęcia siatkówki robiącego zdjęcie i umieszczania go w fotografii którą właśnie robił bez zniekształcania jej (vide steganogafia). Tak ciekawe jak i przerażające.
Znalazłem też ciekawy sposób na uczynienie demokracji trochę bardziej ludzką.
Olgierd Rudak również pisze o pielęgniarkach w kancelarii kogośtam, tyle że ma chyba zimniejszą krew niż ja i potrafi trzymać emocje na wodzy
Pan Robert Gwiazdowski pisze tym razem bardzo krótko i zwięźle. Interesuje go wściubianie nosa polityków do spraw personalnych wielkich firm w kontekście PZU.
JKM zabawnie podsumował socjalistyczną propagandę - tak ZSRR jak i UE WE.
Na koniec zostawiłem kwiatek: Darren Nixon, 28-latek ze Stoke-on-Trent został zatrzymany przez policję.
Ukradł coś? Zabił kogoś lub zranił? Miał przy sobie odtwarzacz mp3? Otóż gdy wyszedł z pracy, postanowił posłuchać muzyki ze swojego 4GB plejera Phillipsa. Zobaczyła to pewna kobieta i pomyliła urządzenie z pistoletem, więc zadzwoniła na policję. Ta, dzięki cctv namierzyła autobus którym jechał i gdy tylko wysiadł został osaczony, zabrany na komisariat, pobrano mu odciski palców, próbki DNA (sic!) i przesłuchiwano. W momencie gdy go aresztowano miał słuchawki na uszach i nie wiedział co się dzieje - szczęśliwie policjanci nie oddali salwy ostrzegawczej, bo po niej każdy uczciwy człowiek zacząłby przecież uciekać! Ja na to chciałem spojrzeć z trochę innego niż najbardziej oczywisty punkt widzenia: Nawet gdyby to był pistolet, to co? Ja rozumiem, że w WB krawężniki chodzą nieuzbrojeni, ale dlaczego człowiek nie mógłby się wyposażyć w urządzenie zapobiegające kradzieży takiego, dajmy na to, 4GB plejera Phillipsa? Ponoć większość wypadków w domu ma miejsce w łazience - wprowadzić licencje na kompanie się?

Kosowo jest niepodległe. Jak dla mnie - w dechę. Jest jeszcze kilka regionów na świecie, których mieszkańcy życzą sobie przerwania okupacji oderwania od państw, których aktualnie są częścią. Pardon.pl pisze o zagrożeniach z tym związanymi:
“17 lutego 2008. Zapamiętajcie tę datę. Dziś ma co prawda większe szanse przejść do historii jako dzień triumfu bezmyślności, niż praktycznej realizacji pięknego prawa narodów do samostanowienia. Ale może w przyszłości będzie miała więcej szczęścia. Może…”
Wiemy już więc skąd te zagrożenia wynikają, ale wiedzy dotyczącej tego na czym polegają już nam poskąpiono. Popieram żądania separatystyczne tych, którzy uważają się za okupowanych, ale przyznać trzeba, że zarówno w takim Kraju Basków jak i Irlandii Północnej separatyści stanowią wyraźną mniejszość populacji, więc uznanie niepodległości nie jest żądaniem większości, tylko “tych głośnych”, więc w obliczu niebezpieczeństwa oderwania części kraju od reszty rządy mogą próbować tłumić (zresztą słusznie moim zdaniem) “tych głośnych” siłą, na czym zwykle cierpi więcej osób niż tylko krzykacze. Nie chcę zostać posądzony o sprzyjanie demokracji - uważam jedynie, że jeśli większość mieszkańców danego regionu ma ochotę na niezależność, to powinna ją uzyskać (zresztą po zachłyśnięciu się nią i wypłynięciu na wierzch problemów z niej wynikających następowałby Anschluss), natomiast jeśli tylko 20% pragnie życia w kraju o nazwie jaką sobie wymyślą, to niech kupią sobie kawałek Sachary, Gobi czy choćby miliardy ton piasku i usypali wyspę na środku atlantyku (podobnie jak to robią arabowie, np. tak lub tak).
Ten sam portal (przepraszam za prasówkę z takiego źródła, ale czasem mnie aż skręca na myśl o tej głupocie jaka się wylewa z monitora gdy sprawdzam pocztę na o2.pl) pisze o tym, że:
“W 2009 r. bez wiz do USA jeździć będą obywatele Czech, Słowacji, Węgier, Litwy, Łotwy, Estonii, Malty, Cypru oraz Grecji.“
ale nie Polski. Ponoć inne kraje zachęcały do tego, aby ludzie którzy i tak nie mają szansę dostać tego papierka się nie starali, no i doszli do satysfakcjonującego urzędników? kongresmenów? poziomu odrzuconych wniosków. Oczywiście teraz ci, którzy się nie starali, bo i tak nie było po co, wyjadą wylecą w 2009 roku. Piękna szopka
W Polsce nikt takiej akcji nie prowadził, więc tylko 75% starających się o wyjazd osób będzie miała na niego szansę, więc źle. Niech będzie, że źle, ale moim zdaniem znacznie gorzej, że przed wysłaniem polskich kontyngentów wojskowych do Afganistanu i Iraku nie podpisano kontraktu, któryby klauzulę zniesienia wiz zawierał. Trochę lżej żyłoby mi się w państwie okupującym tamte - miałbym przynajmniej świadomość, że Nasz rząd może i jest podły, ale nie aż tak głupi.

Czytam i oczom nie wierzę:
“Większość palaczy porzuciłaby nałóg, gdyby utrudniono im zakup papierosów, nakładając na nich wymóg uzyskania specjalnej licencji - uważa doradca rządu brytyjskiego, szef wpływowej organizacji Health England.”
Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji w Łodzi wprowadziło zakaz palena na przystankach - próbuje regulować dobre wychowanie przepisami. Ciekawy jestem jak ten zakaz egzekwują. Nie lubię dzielić się nałogiem z innymi - gdy jestem w towarzystwie osób niepalących, to aby powędzić płuca wychodzę tam, gdzie nikomu nie przeszkadzam. Gdy nie palę, a ktoś w moim otoczeniu (np. na przystanku) owszem, to albo proszę tę osobę o przejście gdzie indziej, albo się odsuwam, ale nakazanie płacenia jeszcze więcej za palenie (obecnie 20 papierosów w WB kosztuje co najmniej 5 funtów) i do tego proszenie urzędnika o pozwolenie, to jak wprowadzenie licencji na tłustsze lub bardziej niż zwykle słone potrawy. WTF?!?

Znów gazeta.pl. Tym razem pisze o biednych pielęgniarkach, które po włamaniu się do kancelarii premiera (czy jakiegoś innego budynku) celem protestowania nie mogły rozmawiać przez telefony, bo były one zagłuszane.
Po pierwsze: jeśli nie podobają im się warunki pracy, to niech ją zmienią - znam sporo osób (sam znajduję się w tym gronie), które z takich lub innych powodów przekwalifikowały się i często dobrze na tym wyszły, no ale Panie pielęgniarki są najwyraźniej zbyt leniwe, głupie lub pazerne.
Po drugie: włamanie powinno się karać, a ich sprawcy nie mają prawa upominać się o lepsze warunki w miejscu, do którego się włamali.


“Euro 2012 wisi na włosku” donosi gazeta wyborowa. Ponoć
“Z najnowszego raportu firmy PMR, do którego dotarła “Polska” wynika jednoznacznie: jeśli do końca tego roku nie zaczniemy pełną parą budowy stadionów, autostrad, dróg i dworców, Euro 2012 w Polsce się nie odbędą.”
Eksperci chyba importowani i niedouczeni w dziedzinie lokalnego kolorytu - Polska to kraj prowizorek i nawet jak zaczną za dwa lata, to i tak będzie zrobione. Co prawda stadion na którym będzie miał się odbyć finał w połowie mistrzostw będzie wyglądał jak skład materiałów budowlanych, ale stanie, a 10 lat później zostanie uznany nienadającym się do użytku, będzie komisja, afery i oburzenie, ale przecież to właśnie na ten cyrk płacimy. Ciekawi mnie również fragment informujący, że:
“PMR policzyła pierwsza, że organizacja piłkarskich mistrzostw będzie kosztować 91 mld zł. To suma wszystkich wydatków zarówno z budżetu, jak i z nakładów prywatnych inwestorów. Jednak to nie ta zawrotna kwota stanowi problem, ale bardzo krótki czas, jaki mamy na przeprowadzenie inwestycji.”
ekhem… Nie pokuszono się na oszacowanie potencjalnych przychodów, ale coś mi się zdaje, że 1% tej sumy mamy szansę odzyskać sprzedając bilety, frytki i wynajmując hotele. Z wdzięczności za włączenie nas do Fspólnoty Europejskiej stawiamy wszystkim tym biednym Niemcom, Brytyjczykom, Włochom i całej (uboższej przecież od Nas) reszcie kontynentu taką imprezę. Klawo, nie?

Kosowo w niedzielę proklamuje niepodległość. Gazeta wyborowa podkreśla jednak, że nie wszystkim się to podoba:
“Tymczasem lider kosowskich Serbów Milan Ivanović określił planowaną przez Unię Europejską misję w Kosowie jako “formę okupacji”. Jak powiedział przewodniczący ęłęóSerbskiego Zgromadzenia Narodowego Kosowa i Metochii, działania Unii nie zostaną zaakceptowane ani przez Serbię, ani przez Serbów w Kosowie.
Wspólnota zamierza wysłać do Prisztiny około 2 tysięcy policjantów i prawników, którzy mają przygotować sprawnie działającą administrację.”
Czyżby pluralizm o który tak “walczył” Pan Michnik stał się niemodny? WE planuje już aneks nowej republiki - zaczynają od zbiurokratyzowania. Prawdopodobnie administracja wprowadzana przez w/w prawników będzie dziwnym trafem identyczna, jakiej oczekują eurofile w 27 krajach członkowskich, czyli rozdęta i niepotrzebna 98 procentom mieszkańców, ale przecież nie dla mieszkańców powstaje ta kolejna Rzesza, tylko dla establiszmentu.

Właśnie dostałem do domu liveboxa - przyznam się Wam, że ZXDLS852 ssie pod GNU/Linuksem (i żadne ubuneo tego nie zmienia). Otóż strony otwierały mi się tylko te, które mi się otwierały, czyli około 50% tych, które chciałem. Co prawda wiele z tej niecnej kategorii ładowały się, ale baaaaardzo to bolało. Zresztą - gdyby to tylko o http chodziło, to nie byłoby tak źle, ale zbój jeden całe adresy mi “wycinał” z internetu - na przykład na ovh.org mogłem przesyłać pliki tylko do około 50kb
Tak czy siak mam liveboxa, a deathbox leży sobie na półce i zaczyna zbierać kurz
Początki bloga zawsze są ciężkie, ale mam nadzieję w ciągu tygodnia - dwóch uporać się z lejałtem, dodać trochę linków, no i pisać w miarę regularnie. Póki co idę spać - obiecałem sobie niedawno, że będę się kładł coraz wcześniej, więc jest szansa, że w marcu wstawanie o 800 nie będzie już tak uciążliwe… co tam - że będzie możliwe!
Buźka więc i do wkrótce.
