Długo nie pisałem - przepraszam. Mam nową pracę i przez dłuższy czas ciągnąłem jeszcze korepetycje, więc nieraz wychodziłem z domu około 8:00 a wracałem około 22:00. Nie narzekam, wręcz cieszę się z tego, ale niestety na pisanie czasu nie starczało.
Właśnie - praca. W końcu znalazłem coś, co sprawia mi satysfakcję tak zawodową jak i finansową. Pewnie że mogłoby być lepiej - zawsze mogłoby, ale jest nieźle. Jest to korporacja, ale mam kilkoro fajnych znajomych, no i mój bezpośredni przełożony (który nie jest moim przełożonym - nie będę tego dokładniej tłumaczył bo sam to nie za bardzo rozumiem) ma idealne predyspozycje do kierowania i na prawdę dobrze się z nim pracuje. Niestety pracuję z kobietami i to dosyć wyraźnie odbija się na mojej wydajności. Może gdybym był jż po kastingu, to sprawy wyglądałyby lepiej, ale póki co wzrok mam rozbiegany…
Co do samego naboru to przyznaję - było kilka kandydatek. Pewne poważne inne mniej, ale niestety wszystkie odpadły. Niestety tym bardziej, że ostatnia z banalnego powodu: brała już udział w innym kastingu, a mój opiera się o obustronną wyłączność.
Czasem obawiam się, że skończę jak Tomek Beksiński i myślę o tym, żeby sobie dać już spokój, ale potem mówie do siebie: “Chłopie, w końcu chcesz czegoś, w końcu masz jakiś poważny cel w życiu, w końcu dzieje się coś, co może naładować cię na resztę twoich dni i chcesz to spaprać?”. Nie - facet nie powinien się poddawać. Przez miesiąc walczyliśmy z Niemcami nimo, że nie było nadziei i po 2 tygodniach sowieci kopnęli nas w zadek, Samodzielna Brygada Spadochronowa Generała Sosabowskiego leciała na pomoc Brytyjczykom w trakcie akcji Market-Garden i jej żołnierze stanowili 40% strat alianckich w trakcie tej potyczki, jakby się, do jasnej cholery, nasi swoleżerowie cofnęli, to nie byłoby legendy Somosierry, nie byłoby “Zostawcie to Polakom”. O nie… Twardy będę… Nie poddam się - niechby i po klejnotach kopali i w twarz pluli… Oj nie - Casting must go on!
Zainteresowane proszę o list na adres castingnamatke@o2.wytnijto.pl - nie muszę chyba wspominać że wszelką korespondencję traktuję bardzo niejawnie.