sierpnia
22
Posted on 22-08-2008
Filed Under (Inne) by batwing on 22-08-2008

Wiecie kto to Penn and Teller? Maciek Miąsik pewnie wie, bo zamieścił na swojej stronie cały odcinek ich programu poświęconego tzw. globalnemu ociepleniu (o którym trochę pisałem wcześniej). Sporo w tym demagogii, ale pokazują, jak kilkoma chwytliwymi hasłami można z uczciwego człowieka zrobić debila, no i jak na naiwnych zarabiają różni szarlatani.

(0) Comments    Read More   
sierpnia
22
Posted on 22-08-2008
Filed Under (Inne) by batwing on 22-08-2008

Pisałem ostatnio o kilku Ormianach z którymi spędzam w tych dniach dużo czasu. Nie napisałem o jednym z Nich - właściwie o jednej. To Gajusz (tak na prawdę, to Gaja, ale jak się z Nimi przebywa, to odruchowo zdrabnia się tak jak i Oni). Dziewuszka ta ma 10 miesięcy, oczi cziornyje i priekrasnyje. Chyba wszystkie dzieci w tym wieku są śliczne, ale ona mogłaby z powodzeniem startować w wyborach na najśliczniejszego bobasa. Ciągle bym ją gilgał i podszczypywał. Okazuje się, że rynek takich usług stanowi niszę, którą w sprytny sposób wykorzystało pacholę CoSty. Nie będę się rozpisywał na temat samego wpisu, żebyście nie stracili ochoty zaglądnięcia, ale przyznać muszę, że plan ten niecny nie może się nie powieść. Sami pomyślcie - jak można nie ucałować, nie wyczochrać, nie pomiziać takiego brzdąca jak na przykład ten poniżej? Niechby się wyrywały, wycierały z pocałunków i wybrzydzały - my też tak robiliśmy, a przyszła kryska na matyska.

ps. Mam nadzieję, że nie masz mi za złe umieszczenie tu zdjęcia Twojego dzidzia, Moniko :)

(0) Comments    Read More   
sierpnia
22
Posted on 22-08-2008
Filed Under (Inne) by batwing on 22-08-2008

Ja przepraszam za to, co właśnie robię, ale naprawdę nie zamierzam się pod nikogo podszywać - z góry informuję, że tekst nie jest mój, że jest sprzed pół roku, a to, że jest świetny zauważycie sami. Proszę:

Kobiety, suki, obiekty moich erekcyjnych uniesień, cipy, koleżanki , potencjalne ruchadła, niespełnione miłości i podmioty moich erotycznych marzeń. Jesteście do niczego. Nie dajecie mi nic więcej niż wam dała natura. Gdzie wasza dusza? Gdzie wasza klasa, wasz kurwa mózg? Jedne zachwiane emocjonalnie, inne zwyczajnie głupie bez perspektyw na bycie kimś wyjątkowym, kolejne tak popierdolone że chce się płakać. Są też takie które mnie wkurwiają sposobem chodzenia, bycia, szczania i mrugania. Ogólnie to kurwa wszystkim mnie wkurwiają niektóre.

Piszę teraz manifest, rzucam wam wyzwanie. Szukam miłości. Chce cię jebać, kochać, chodzić z Tobą na zakupy, pomagać Ci w ciężkich dla ciebie chwilach, obijać mordę tym, którzy Cię tkną, pić z twoimi starymi kawę i rozbawiać cię kiedy będziesz smutna. Marzę o tym, żeby cię przyprowadzić do mnie do domu i pokazać kolekcje banknotów, puścić ci piękną muzykę, przytulić cię, trochę pogadać o gwiazdach a potem dać znać całej ulicy że jest ktoś u mnie i najwyraźniej dochodzi. Czy ty tego nie chcesz? Gwarantuje pełną równowagę. Wizerunek seksualnego napaleńca jest tak samo szczery, jak wizerunek faceta, który czasem chce pokazać jak dobrym i kochanym potrafi być facetem. Może żeby było wam dobrze, żebyście myślały i pamiętały o zasadach trzeba was wiecznie bluzgać, wyzywać od szmat i wytykać błędy? Nie chce tego robić, niech robi to jakiś agresywny koleś, ja takim w gruncie rzeczy nie jestem i nie sprawia mi przyjemności obrażanie Cię. Nie musiałbym przy Tobie pić, palić, niczego bym nie ćpał oprócz Ciebie.

Moje marzenia o Tobie zajmują w mym życiu ważną rolę. Kiedy wychodzę na miasto patrzę na was, obserwuje, kiedyś bałem się zagadywać, teraz też się boje. Boje się waszej głupoty. Ona mnie przeraża. Wywołuje dziwne myśli. Nie chce tego.

To że większość facetów zadowoli się tym, że im obciągniecie nie znaczy że i ja się tym zadowolę. Naprawdę wolę zjechać sobie na ręcznym niż dawać ssać moją świętość jakieś suce. Nie potrzebuje tego. To nie jest dla mnie ważne. Ważne jest spojrzenie jakim mnie obdarzysz kiedy będziesz ssać mi moje jaja.

Mam kasę, mogę iść na dziwki, nie zrobię tego. Po co mi to? Nie należę do ludzi którzy muszą się pieprzyć. Może dla was to takie dziwne, ale ja potrzebuje klimatu.

Kiedyś też byłem idiotą który na zaliczenie laski patrzył jak na wysranie się - kiedy się musi to sra się nawet pod płotem. Teraz dojrzewam i wiem że seks to coś innego. To ekspresja najsilniejszych uczuć poprzez pieprzenie. Nie muszę cię kochać, jeśli będzie miało to przyjść to przyjdzie z czasem. Muszę cię pożądać i muszę przy tym szaleć wydobywając ze swojej głębi niespożyte pokłady energii wylewając na twoją twarz niespożyte pokłady nasienia. Co o tym myślisz? Że to coś złego? Uwłaczającego ci? Widocznie nikt nigdy nie pozwolił ci poczuć ci tego wszystkiego co temu towarzyszy.

Wiesz� to brzmi jak płacz, lecz nim nie jest. To tylko wulgarny tekst faceta, który miał ochotę sobie usiąść przed komputerem i napisać co mu leży, a to mi właśnie leży. Nie będę się z tego tłumaczył Tobie, nie będę wysłuchiwał tego czy Ci się tekst podoba czy nie. On ma inne zadanie. Jedyne czego od ciebie chcę to tego, byś przemyślała swoje życie, to jak patrzysz na facetów, na związki, na seks, na wszystko. Pogadaj o tym z koleżankami, pogadaj o tym sama ze sobą a potem daj mi dowód tego, że zrozumiałaś.

Po prostu skopiowałem i wkleiłem - taki ze mnie jumak. Napisał to Tomek

(0) Comments    Read More   
sierpnia
22
Posted on 22-08-2008
Filed Under (muzyka) by batwing on 22-08-2008

Swego czasu uważałem się za miłośnika rocka. Niekiedy byłem uważany za Metala (miałem włosy do pasa), grunge (chodziłem w obszarpanych ciuchach), punka (miałem irokeza no i zadaję się z wieloma panolami), a czasem i za skina (włosy i - nie wiem co to ma do skinów - prawicowe poglądy). Teraz muzyki nie szufladkuję. Przynajmniej staram się. Nie wiem, jaki związek mógłby mieć Coil z Moloko, czy Einstuerzende Neubauten z US3 poza tym, że każde z wymienionych bywa gościem mojej listy odtwarzania. Ostatnio chodzi mi po uszach kawałek, który ma już ze dwa lata, a parę lat temu pewnie bym się wstydził, że go słucham. Teraz słyszę, że dziewczyna nie dość, że ma bombowy głos, to jeszcze nie piszczy na każdym utworze (vide Toni Brakston, czy Bijons), a i kompozycje i aranż są co najmniej poprawne. Nie ma co się dłużej rozwodzić - zapraszam do słuchania:


(0) Comments    Read More   
sierpnia
21
Posted on 21-08-2008
Filed Under (Inne) by batwing on 21-08-2008

Dziewczyny opowiadają o projekcie łączącym Łódź z Erywaniem


Ormianie w hospicjum on Vimeo.

(0) Comments    Read More   
sierpnia
20
Posted on 20-08-2008
Filed Under (Inne) by batwing on 20-08-2008

Wysłaliśmy dwoje wolontariuszy do Erywania. Za karę ormianie przysłali nam kilkoro lekarzy. Aktualnie robię za przewodnika i tłumacza. Są oni diablo sympatyczni, ale myślę, że innych by nam nie przysłali, żeby nie przestraszyć. Cały ubiegły tydzień siedział u nas tylko jeden - bodaj najstarszy z nich. Dużo rozmawialiśmy o historii i o czasach ZSRR i pokazał mi trochę inne problemy spowodowane przez ten ustrój z którymi muszą się borykać do tej pory. Okazuje się, że sowieci część Armenii po prostu dali Turkom (bodaj połowę - może 1/3 kraju) żeby zwiększyć poparcie dla tamtejszej partii komunistycznej i kto wie - może nawet przyłączyć Turcję do związku. Górski Karabach jest terytorium autonomicznym - mimo, że zarówno historycznie, jak i narodowo i gospodarczo jest to terytorium Armenii, to przez całe lata musiała się ona o nie upominać i walczyć z Azerami. Ponoć najwięksi sowieccy bohaterowie wojenni pochodzą właśnie z Nagornego Karabacha. Sam Erywań jest zamieszkały przez około 35-40% mieszkańców kraju. Ormianie porozumiewają się językiem, który dla mnie brzmi jak połączenie rumuńskiego z arabskim, ale że żadnego z wymienionych nie znam, więc to porównanie może być bardzo nietrafne. Na obszarze całego związku radzieckiego korzystano oficjalnie z czterech alfabetów: łacińskiego, cyrylicy, ormiańskiego i gruzińskiego. Ponoć człowiek, który wymyślił ormiański wyjechał do Gruzji i tam zaprojektował kolejny, którego używają rodacy Zwiada Gamsachurdii i Józefa Wisarionowicza Dżugaszwili (aka. Stalin). Zadziwia, że choć podobno google earth nie ma z tym problemu, to google maps nie pokaże nam nazw miast Armenii, Azerbejdżanu ani Gruzji. Podobną przypadłość zauważyłem w związku również z kilkoma innymi krajami - choćby z półwyspu koreańskiego.

Na pożegnanie Blixa Bargeld z kolegami.

(0) Comments    Read More   
sierpnia
20
Posted on 20-08-2008
Filed Under (Prasówka) by batwing on 20-08-2008

Nie mam tu na myśli rodziny Pana Ogórka, co to kiedyś jakieś felietony pisywał, tylko warzywa. Dały nazwę takiemu okresowi, którego nikt chyba nie lubi. Większego pecha do powiedzonek miały chyba tylko psy. Dziś wszedłem na chwilę do pokoju w którym akurat emitowano “Fakty” (cudzysłów użyty nie przypadkowo), a w nich poruszano temat “tragedii w lunaparkach”. Pretekstem do tego było zdarzenie, które miało miejsce niedawno, a którego skutki mogły być tragiczne: dziewczyna skacząs skądśtam na jakąś siatke nie posłuchała instrukcji, ergo skoczyła niepoprawnie, ergo złamała sobie kręgosłup (szczęśliwie rdzeń nie został naruszony), ergo mogła się zabić, ergo cogito, że to jej problem spowodowany jej głupotą/niesubordynacją. Problem jest gigantyczny: aby postawić karuzelę trzeba spełnić normy (czy tam przejść jakąś inspekcję), a ogromna większość pozostałych narzędzi zbrodni/zabawy używanych w miejscach kaźni/rozrywki nie. Osoba która wchodząc na kilkudziesięciometrowy podest z zamiarem skoczenia z niego która myśli, że jest w 100% bezpieczna jest w błędzie. Pisząc to co piszę nie jestem absolutnie bezpieczny, bo sam nie wiem: piorun kulisty może wlecieć przez okno, trąba powietrzna może wrócić i mnie wessać, mogę się zaksztusić własnie obgryzanym paznokciem albo przewrócić, bo lubię się solidnie o krzesło oprzeć. Skakanie z kilkudziesięciu metrów w mojej skali zagrożeń jest usytuowane znacznie wyżej niż siedzenie przy biurku i obgryzanie paznokci. Oczywiście, że takie zabawy powinny być w miarę bezpieczne, ale to nie urzędnik ma o to bezpieczeństwo dbać, tylko właściciel. Gdyby za każdy wypadek, jaki się przytrafi na jego sprzęcie, mógł mieć wytoczoną sprawę karną, to raczej dbałby o urządzenia, czyż nie? Oczywiście nie zarobiliby na tym urzędnicy, kontrolerzy, ustawodawcy (przecież nie trzeba mieć koncesji na kontrolę no i samo prowadzenie takiej działalności, więc państwo nie zarobi, ani nie da rady szwagra do urzędu wcisnąć).

Wyobraźcie sobie największe dzieła architektury światowej. Po prostu przypomnijcie sobie jakie Wam imponują. Teraz spróbujcie oszacować na budowę ilu z nich wymagane było zezwolenie. Wyszło choć jedno? No proszę - że też to jeszcze stoi! Nielegalnie - może stanowić zagrożenie budowlane! Zburzyć? Nie trzeba - wszak solidne. Gdyby każdy kierownik budowy odpowiadał karnie za stan budynku który robi, to również raczej starałby się robić je solidnie. Okazuje się, że się udawało. Jak ktoś sobie buduje dla siebie, to jego problem ile chałupa postoi.

Problemem jest rozmycie odpowiedzialności - ani właściciel lunaparku, ani kierownik budowy nie odpowiadają za wypadki. Oni tylko muszą trzymać się norm. Jeśli ktoś będzie miał wypadek na huśtawce, no to sory - normy spełnione, co miałem jeszcze zrobić? Ukarać producenta półproduktów/pozdespołów, czy może wykonawcę? A jeśli i oni trzymali się norm, to może dowalić temu, co ustalał normy? No tak, ale tu mamy 460+100+1 odpowiedzialnych, a w Polsce ustawodawca przecież nie odpowiada karnie za stworzenie i przyjęcie złego prawa, więc tak na prawdę jest to 460+100+1 nieodpowiedzialnych! Nie chodzi mi tylko o to, że oni nie odpowiadają za to, co robią, ale o to, że zachowują się nieodpowiedzialnie. Jak ktoś czytał/oglądał “Władców much” (chyba nie muszę wspominać, że chodzi mi o prozę Williama Goldinga i jej adaptacje) to wie, co mam na myśli. Odbieranie ludziom prawa do ryzykowania własnym życiem powoduje przesadny strach o to życie, efektem czego jest:

  • Akceptacja zastanego - nawet nielubianego - porządku (w tym politycznego) - przecież zmiana może się nie udać, a co wtedy?
  • GodzenieDalsze godzenie się na coraz większe ingerowanie w życie prywatne i jego kontrolę pod pretekstem dbania o bezpieczeństwo.
  • Popadanie w marazm - człowiek który boi się o życie w końcu zaczyna się bać również o pierdoły. Efekt jest taki, że nie podejmuje żadnego ryzyka - po powrocie do domu włącza telewizor, chłonie papkę serwowaną przez Wielkiego Brata i nawet nie próbuje z nią polemizować.

Wygląda znajomo? Tylu Polaków narzeka na klasę polityczną, ale czy ktoś próbuje rewolucji? Jedyne “walki o swoje” są prowadzone przez ludzi, którzy nie boją się zaryzykować (często dlatego, że - poza marnym życiem - nie mają niczego do stracenia): murzyni we Francji, Czeczeni, Afganie i Irakijczycy, mieszkańcy niemal całej Afryki i sporej części Ameryki Łacińskiej, Ormianie w Górskim Karabachu, Osetyjczycy, mieszkańcy Kaszmiru, Palestyńczycy i jeszcze niedawno mieszkańcy byłej Jugosławii. Irlandczycy z Ulsteru już nie walczą, bo jest im za dobrze, no a poza tym w wielu dziedzinach życia muszą spełniać normy UniiWspólnoty Europejskiej.

Polityka pluszowych kajdanek w czasach wzrostu gospodarczego daje nadzwyczaj dobre (dla aparatu władzy) efekty. Nawet sezonowi ogórkowemu nie przepuszczają - agitacja idzie pełną parą.

ps. JKM dziabnął całkiem fajny wpis o Rosji - polecam!

ps2. Dzień wcześniej chyba również w tychże “Faktach” usłyszałem zwrot “depresja zawodowa” - wie ktoś co to jest?

(0) Comments    Read More   
sierpnia
19
Posted on 19-08-2008
Filed Under (Inne) by batwing on 19-08-2008

Jakiś czas temu przyznałem się do pewnej wstydliwej cechy. Czas na wyjaśnienie przyczyn:


(0) Comments    Read More   
sierpnia
18
Posted on 18-08-2008
Filed Under (Inne) by batwing on 18-08-2008

Fragles jako jedyny w Polsce bloger z jajami odważył się zburzyć domową hegemonię kobiet! Okazuje się, że samotny facet również potrafi sobie dać radę w domu (podał przykład chwilowo samotnego) - podejdzie do problemów analitycznie i metodycznie. Fragles podaje kilka spostrzeżeń i trików ułatwiających to przedsięwzięcie. Panowie - możemy wszystko!

(0) Comments    Read More   
sierpnia
18
Posted on 18-08-2008
Filed Under (Inne) by batwing on 18-08-2008

No i co ja mam o tym myśleć?

(0) Comments    Read More